Sprzęt oceniam rachunkiem, a nie liczbą na pudełku. Dane producenta są zwykle prawdziwe, tylko wyznaczone w warunkach, których w akwarium nie ma. Wydajność filtra z pudełka to punkt przy zerowym oporze. Z rachunku dla typowych węży i kolan wychodzi, że same przewody zabierają około jednej czwartej, zanim woda w ogóle dojdzie do wsadu.
Przy filtrze liczy się przepływ z wsadem i wężami, a nie przepływ pompy w otwartym obiegu. Zmierzenie go zajmuje pięć minut. Wystarczy wiadro o sprawdzonej pojemności i stoper.
Przy oświetleniu liczy się ilość światła docierająca do roślin i czas jego pracy. Moc w watach mówi o tym niewiele. Lampę dobieram do ilości węgla w wodzie, o czym piszę w dziale Rośliny.
Przy testach wody liczy się powtarzalność. Tani test kropelkowy odczytany zawsze przy tym samym świetle daje lepszy trend niż drogi test czytany przypadkowo. Trend jest w akwarium ważniejszy niż pojedynczy wynik.
Przy CO2 pierwsze pytanie brzmi, czy zbiornik w ogóle go potrzebuje. Zestaw kupiłem i sprzedałem ze stratą, bo moje rośliny i woda obywały się bez niego.
W tekstach nie ma recenzji konkretnych modeli ani linków do sklepów. Są metody pomiaru, które można powtórzyć na własnym sprzęcie. Przed zakupem filtra warto przeczytać tekst o przepływie, bo reguła „4–5 objętości na godzinę” pomija bioload.