Michał Rzepka
Mam 44 lata, mieszkam w Gliwicach i od jedenastu lat prowadzę do akwarium arkusz kalkulacyjny. To nie jest normalne. Wiem. Ale dzięki niemu na pytania, na które w internecie znajduję głównie opinie, odpowiadam rachunkiem albo źródłem.
Zaczęło się od pomyłki w sklepie zoologicznym
Miałem dziewięć lat i akwarium 25 litrów, prezent od ojca, z filtrem wewnętrznym, który hałasował jak wiertarka. Sprzedawca powiedział, że można wpuszczać ryby od razu, następnego dnia po nalaniu wody. Wpuściłem sześć. Do tygodnia zostały dwie. Sprzedawca stwierdził, że pewnie były słabe.
Nie były słabe. Były w wodzie z amoniakiem, tylko wtedy nikt mi tego nie powiedział, a ja nie miałem czym zmierzyć. Ten epizod siedzi mi w głowie do dziś i pewnie dlatego pierwszym tekstem na tym blogu jest ten o cyklu azotowym.
Potem było liceum, studia (automatyka i robotyka na Politechnice Śląskiej), pierwsza praca, mieszkanie wynajmowane na trzy miesiące, drugie na pół roku. Akwarium nie mieści się w takim życiu. Przez czternaście lat nie miałem żadnego.
Powrót, 2014
Wróciłem do tematu w 2014 roku, kiedy się ustabilizowałem: mieszkanie własne, praca na miejscu, ściana, w którą można wstawić coś ciężkiego. Kupiłem używane 112 litrów i zrobiłem dokładnie to samo, co w dzieciństwie, tylko z lepszym sprzętem: wpuściłem ryby za wcześnie. Tym razem wiedziałem, że coś jest nie tak, bo miałem testy kropelkowe. Azotyny rosły z tygodnia na tydzień i nie potrafiłem tego opanować.
Wtedy zrobiłem rzecz, którą robię zawodowo od dwudziestu lat i której nie zrobiłem w akwarium: otworzyłem arkusz. Na początku wpisywałem do niego odczyty testów. Szybko zobaczyłem, że test kropelkowy czytany przy lampie w salonie nie zrobi ze mnie laboratorium, i arkusz zmienił funkcję. Dziś to kalkulator i notatnik procedur: wzory na amoniak niezjonizowany, na CO₂ z KH i pH, na azot z karmy, przeliczniki twardości, terminy podmian i czyszczenia filtra, lista rzeczy do sprawdzenia przed zakupem.
Pracuję jako inżynier automatyk. Projektuję i uruchamiam układy sterowania w zakładach przemysłowych. Cały mój zawód sprowadza się do jednego zdania: jeśli nie znasz modelu obiektu, to nie regulujesz, tylko zgadujesz. Akwarium jest zbiornikiem z opóźnieniem, sprzężeniem zwrotnym i zakłóceniami. Jego model to chemia wody i bilans azotu, a te da się policzyć.
Co mam teraz
Zbiornik A: 240 litrów, 120 × 50 × 45 cm, uruchomiony w marcu 2016. Roślinny, low-tech, bez CO2. Podłoże to piasek kwarcowy 0,4–0,8 mm na warstwie podłoża aktywnego, dwa duże korzenie mopani, kilka kamieni z lokalnego kamieniarza. Rośliny, które przetrwały selekcję: anubiasy, mikrozorium, kryptokoryny, valisneria, ceratophyllum jako pochłaniacz nadmiaru. Obsada spokojna i niezbyt liczna. Filtr kubełkowy, wymieniony raz, w 2021.
Zbiornik B: 60 litrów, 60 × 30 × 35 cm, od listopada 2019. Krewetkowy, Neocaridina, filtr matowy HMF na całą ścianę tylną. Ten zbiornik jest właściwie bezobsługowy i jest najlepszym dowodem na to, że im mniej się grzebie, tym lepiej działa.
Woda z kranu, czyli warunek brzegowy
Parametrów kranówki nie biorę z własnych testów, tylko od wodociągu, który bada ją w laboratorium i publikuje wyniki dla każdej strefy na stronie PWiK Gliwice. Dla Śródmieścia, próbka z 29 czerwca 2026 (odczyt 21 września 2026):
| Parametr | Wodociąg podaje | Po przeliczeniu |
|---|---|---|
| twardość ogólna | 361 mg CaCO₃/l | 20,2 °dGH |
| wapń | 110 mg/l | 15,4 °dGH |
| magnez | 23 mg/l | 5,3 °dGH |
| pH | 7,6 | – |
| azotany | 7,9 mg/l | – |
| przewodność | 768 µS/cm | – |
| zasadowość (KH) | nie podaje | ok. 13 °dKH z bilansu jonów |
KH policzyłem sam, z tej samej tabeli wyników. Kationy (wapń, magnez, sód 30 mg/l, potas 4,3 mg/l) dają razem 8,80 mval/l. Aniony, które wodociąg podaje (chlorki 61,6 mg/l, siarczany 108 mg/l, azotany, fluorki), dają 4,12 mval/l. Woda jest elektrycznie obojętna, więc brakujące 4,67 mval/l to prawie w całości wodorowęglany. Pomnożone przez 2,80 daje 13,1 °dKH. To rachunek, nie pomiar, i ma niepewność sumy wszystkich analiz, więc piszę „około 13”. W wynikach za 2025 i 2026 rok twardość w tej strefie trzymała się między 351 a 361 mg CaCO₃/l.
Twarda woda to nie wada ani zaleta, to warunek brzegowy. Zamiast robić z siebie chemika i przerabiać wodę osmotyczną, dobrałem obsadę i rośliny pod to, co mam. Krewetki Neocaridina są tu w domu. Krewetek Caridina nigdy nie próbowałem trzymać i nie zamierzam.
Rzeczy, na których się przejechałem
Wypisuję je, bo uważam, że blog, którego autor nigdy niczego nie zepsuł, jest wart tyle co ulotka.
- Trzy podejścia do rotali i ludwigii bez CO2, zanim zaakceptowałem, że w moim zbiorniku będą blade i wyciągnięte, i że to nie kwestia nawozu, tylko węgla.
- Rok walki z czarną brodą przy pomocy preparatów z butelki. Wydałem, licząc uczciwie, ponad dwieście złotych na coś, co nie zadziałało ani razu. Zadziałało skrócenie fotoperiodu i wyjęcie korzenia z akwarium.
- Zestaw CO2 kupiony w 2018, używany przez czternaście miesięcy, sprzedany ze stratą. Nie dlatego, że nie działał. Działał świetnie. Dlatego, że zbiornik zaczął wymagać cotygodniowej uwagi, a ja chciałem mieć akwarium, nie drugą pracę.
- Przekarmianie. Przez pierwsze dwa lata prowadzenia zbiornika A sypałem tyle, ile ryby chciały zjeść, i dziwiłem się, że azotany rosną. Byłem przekonany, że mam za dużo ryb. Miałem za dużo pokarmu. Ile azotu wnosi gram karmy, policzyłem dopiero później, we wpisie o filtrze.
Jak piszę i czego tu nie znajdziesz
Każda liczba w tekstach na tym blogu jest albo rachunkiem, który rozpisuję razem ze wzorem i założeniami, albo pochodzi ze źródła, które podaję pod artykułem. Własnych odczytów testów nie podaję jako danych, bo jeden zbiornik i test kropelkowy to za mało, żeby komukolwiek coś udowodnić. Jeśli czegoś nie wiem, piszę, że nie wiem. Jeśli coś jest moim przypuszczeniem, a nie faktem, zaznaczam to. Jeśli w danej sprawie nie ma badań, tylko folklor akwarystyczny, mówię to wprost, zamiast udawać, że folklor to wiedza.
Nie piszę o chorobach ryb, o lekach ani o dawkowaniu czegokolwiek do zbiornika z chorą obsadą. Nie jestem lekarzem weterynarii i nie zamierzam udawać, że nim jestem. Ten blog jest o środowisku: o wodzie, parametrach, roślinach i sprzęcie. Jeśli coś dzieje się z rybami, idź do kogoś, kto się na tym zna.
Nie mam też cierpliwości do marketingu w tej branży. Preparat na glony to najczęściej woda, barwnik i obietnica. Bakterie startowe z butelki to zwykle rodzaje, których w twoim filtrze i tak nie ma. Filtr „1000 litrów na godzinę” tłoczy realnie połowę tego. Będę o tym pisał, bo mnie to kosztowało pieniądze i nerwy, a nikt mnie wtedy nie ostrzegł.
Piszę nieregularnie. Kiedy mam coś policzone i sprawdzone w źródłach. Jeśli chcesz wiedzieć o nowych wpisach, jest RSS. Jeśli chcesz coś napisać, poprawić mnie albo pokazać pomiar, który przeczy temu, co twierdzę — kontakt@podszklem.pl. Poprawki merytoryczne wprowadzam i oznaczam datą.